
Nie ma bańek w sztuce
Chociaż miało miejsce wiele kryzysów gospodarczych (od Wielkiego Kryzysu w 1929 roku, przez bańkę internetową w latach 90., aż po bańkę na rynku nieruchomości w 2008 roku), to ten, który miał ogromny wpływ językowy na codzienną mowę, był najnowszy. Niektórzy mogą w to nie wierzyć, ale termin „bańka” po raz pierwszy użyto w latach 1710-tych, a jego celem było opisanie niezdrowej inflacji cen akcji (które mogły pęknąć w każdej chwili, jak bańka mydlana). Należy zauważyć, że według opinii ekspertów kryzysy/bąble gospodarcze są regularnymi manifestacjami kapitalizmu.
Bańka na rynku sztuki
"W miarę jak kapitalizm i jego zasady wkraczały w każdą dziedzinę działalności ludzkiej, ostatnio pojawiły się spekulacje, że następna bańka zostanie napompowana na rynku sztuki. Istnieje uzasadniona wątpliwość, że (możliwie nazywana) bańka na rynku sztuki nie będzie przyjemna, według ekonomistów, dziennikarzy i stronniczych ludzi. Pojawia się pytanie, czy możliwe jest, że ta kontemplacja zaczęła się dokładnie w dniu, w którym rynek nieruchomości załamał się? 15 września 2008 roku Lehman Brothers, czwarty co do wielkości bank inwestycyjny w Stanach Zjednoczonych, ogłosił bankructwo, co było jednoznacznym sygnałem, że cały świat wkrótce się wstrząśnie. Tymczasem, po drugiej stronie Atlantyku, Sotheby’s zorganizowało aukcję jednego artysty Damiena Hirsta, z dziełami dostarczonymi prosto z rąk artysty, które przyniosły 111 milionów funtów. Wysoce kontrowersyjny artysta zarabiał miliony na sprzedaży wypchanych zwierząt w formaldehydzie, podczas gdy Amerykanie z klasy średniej tracili domy i wszystkie swoje oszczędności. Czy to może być tylko zbieg okoliczności?"
W następstwie tego, różne rekordy aukcyjne sprzedaży dzieł sztuki (czy to prace współczesnych artystów, czy chińskie antyki) zostały udokumentowane. Stwierdzono, że rynek sztuki znacznie się rozwinął w ostatniej dekadzie. Podczas gdy ceny rosły, obrazy były odsprzedawane za co najmniej dwukrotność ich początkowej wartości, zyskując rozgłos dzięki nagłówkom w gazetach.
Rynek sztuki nadal notował dobre wyniki przez całe lata 2010, pomimo całej uwagi mediów i utrzymującego się globalnego kryzysu gospodarczego. Jednak rynek sztuki osiągnął punkt krytyczny w połowie 2015 roku, kiedy wyniki aukcji zaczęły spadać – co oznacza, że odsetek cen dzieł sztuki przekraczających ich szacunki zmniejszył się, a wskaźnik buy-in (wskaźnik dzieł, których ceny nie osiągnęły ceny rezerwowej i w związku z tym wróciły do sprzedających) wzrósł. Popyt na najwyższej klasy dzieła nie ucierpiał znacząco, ale dzieła sztuki ledwo poniżej tego poziomu napotkały bardziej ograniczone licytacje. W czwartym kwartale 2015 roku Sotheby’s odnotowało spadek przychodów z aukcji, co statystycznie doprowadziło do całorocznej porażki w prognozach wyników analityków. Pojawiło się rosnące przekonanie, że rynek sztuki traci swoją wiarygodność w oparciu o oczekiwania dotyczące spadku przychodów Sotheby’s o 33%.
Czy to może być oznaka wyczekiwanego pojawienia się bańki finansowej – bańki na rynku sztuki – czy to tylko normalny trend rozwojowy?
Fabian Oefner - Iridient
Dlaczego ludzie uważają, że rynek sztuki to bańka
Media zazwyczaj mają znaczący wpływ na tworzenie oczekiwań ekonomicznych, szczególnie tych z negatywnym prefiksem. "Wielka Współczesna Bańka Sztuki" to dokument BBC z 2009 roku, składający się z jednostronnych opinii dealerów, artystów i właścicieli galerii, który przewidywał nieuchronny krach rynku sztuki. Mimo to, rynek sztuki zrealizował roczny wzrost na poziomie 13% (średnio) w ciągu 6 lat, według raportu Citi z 2015 roku, opartego na danych zebranych przez Artnet.
Zgodnie z raportem Citi z 2015 roku, w 2000 roku nie było jednolitego wzrostu cen na rynku sztuki. W rzeczywistości, 20% najdroższych dzieł sztuki rosło szybciej niż reszta (to tzw. rozkład grubej ogonowej, niepożądany z powodu zwiększonego ryzyka, które pokazuje). To tylko sugeruje, że w ciągu ostatnich 15 lat obecność dzieł sztuki z tzw. niebieską chipą wzrosła bardziej w porównaniu do innych. To jeden z powodów, dla których media utrzymują rynek sztuki w centrum uwagi, tworząc w umysłach ludzi ideę spekulacyjnych cen. Intensywny wzrost różnicy między najbogatszymi ludźmi na świecie (0,001% populacji świata, którzy mogą sobie pozwolić na te dzieła) a biedniejszymi w ostatnich latach kryzysu gospodarczego faktycznie powoduje ten fenomen.
Bloomberg anchor, Matt Miller, przeprowadził wywiad z analitykiem w zeszłym tygodniu na temat stanu rynku sztuki oraz ostatnich wyników Sotheby’s. Miller, który nie wiedział, kim jest Willem de Kooning, poruszył kwestię, że rynek sztuki nie jest uważany za bańkę finansową, jeśli Ken Griffin mógłby kupić swój własny budynek (wartości pół miliarda dolarów), zamiast płócien Pollocka i de Kooninga. To dobry sposób, aby wskazać, jak mniej poinformowany dziennikarz z dobrze znanego źródła medialnego może kształtować opinię publiczną na podstawie podważalnych dowodów zdrowego rozsądku. Co również wzmacnia tę opinię, to ogólne postrzeganie zakupu sztuki przez społeczeństwo jako narzędzia unikania podatków oraz sprzedaż bardzo drogich dzieł sztuki przez publicznie ledwo znanych artystów, takich jak Barnett Newman, sprzedający się za 80 milionów dolarów.
Istnienie bańki na rynku sztuki wskazuje, że wszystkie wyceny sztuki są zawyżone, a zatem błędne. To oznacza, że w pewnym momencie nabywcy dzieł sztuki zdadzą sobie z tego sprawę, a popyt na drogie dzieła sztuki zacznie spadać, aż ceny rynkowe będą odpowiadać rzeczywistym cenom. Problem polega na tym, że wszystkie wyceny sztuki są w zasadzie abstrakcyjne. Podczas wyceny firmy, obligacji czy cen ropy istnieje wartość użytkowa (wartość wewnętrzna - chociaż wartość to termin wysoce kontrowersyjny nawet w ekonomii), określona przez siły popytu i podaży na rynku, która prawdopodobnie nie istnieje w przypadku malowanego płótna olejnego. Ceny dzieł sztuki są ustalane na podstawie benchmarku, którym zazwyczaj jest cena podobnego dzieła sztuki sprzedanego wcześniej, co generuje samodzielny mechanizm cenowy (co oznacza, że nie ma solidnych podstaw dla mechanizmu ustalania cen). Dlatego uważa się to za generator baniek finansowych. Rzecz w tym, że ceny zawsze były ustalane w ten sposób. Dlaczego teraz miałby być z tym problem?
Bańki spekulacyjne zasadniczo sprowadzają się do inflacji cen, które nie mają podstaw w siłach popytu i podaży. Mają różne źródła i powody, takie jak nadmierne zadłużenie w produktach finansowych dotyczących hipotek (plus błędne przekonanie, że ceny mieszkań zawsze będą rosły) podczas bańki mieszkaniowej w 2008 roku; wyceny firm technologicznych oparte na założeniach (błędnych) dotyczących liczby odwiedzin stron dziennie podczas bańki dot-com w latach 90-tych; Ale łatwo jest dostrzec problem retrospektywnie i być mądrym po fakcie. Oczywiście, nie jest tajemnicą, że istniała mała grupa ludzi biznesu (fundusze hedgingowe), która wyszła z bańki mieszkaniowej z dużymi pieniędzmi (niektóre szczegóły dotyczące tego można zobaczyć w książce, która zainspirowała tytułowy film nominowany do Oscara „The Big Short”). Od tego czasu ludzie próbują dokonywać podobnych prognoz (ale jeśli przyjrzysz się bliżej, zaczęło się to znacznie wcześniej niż bańka mieszkaniowa, kiedy ekonomia zaczęła opierać swoje naukowe zainteresowanie na prognozach i teorii gier). To wcale nie jest proste zadanie, bliskie niemożliwości (zobacz Nassim Nicolas Taleb „Czarny łabędź”).
Rynek sztuki
Badanie „Czy na rynku sztuki jest bańka?”
Badanie ekonomiczne Uniwersytetu Luksemburskiego dotyczące bańki na rynku sztuki, oparte na modelach ekonometrycznych, zostało publicznie ujawnione w 2015 roku. Wnioskiem było to, że bańka rzeczywiście istnieje, ale przede wszystkim na rynku sztuki współczesnej. Jak się spodziewano, ten wniosek dotarł do głównych mediów sztuki, wzmacniając przekonania zwolenników bańki jako konsekwencję. Jednak nie należy zbyt szybko wyciągać wniosków. To jest badanie ekonometryczne, które opiera się na modelach regresji. Wynik regresji, a może raczej – ostateczny wynik – w dużej mierze zależy od danych, na których model został skonstruowany. Dlatego, jeśli w danych wystąpił błąd lub różnica zdań, wynik może być stronniczy. Nie wszystkie dane nadają się do określonych typów regresji. Nie powinny być również traktowane lekko.
Rzeczą, która być może była trzymana w tajemnicy, jest to, że przy analizach związanych z cenami sztuki dane używane do budowy funkcji przedstawiającej ruch cenowy są zawsze stronnicze i niewystarczające. Wzór handlu dziełami sztuki nie może być tworzony w czasie, ponieważ nie ma wielu powtórzeń. Dodatkowo, te, które przestały być handlowane, ponieważ straciły na wartości, są po prostu usuwane z funkcji (to tzw. błąd przetrwania). Te modele zazwyczaj opierają się na danych z aukcji, ale większość transakcji (handlu) odbywa się przez dealerów i galerie. Wszystko to musi być brane pod uwagę podczas omawiania badań ekonometrycznych, które porównują ceny sztuki lub zwroty z sztuki do innych aktywów w czasie, lub potencjalnego istnienia bańki finansowej.
Niniejsze badanie analizuje dane i testuje je w modelu, który ma wskazywać na możliwą obecność bańki. Ogólnie rzecz biorąc, model pokazuje, że bańka istnieje, jeśli zachowanie ceny wewnętrznej (lub ceny rzeczywistej) aktywa nie odpowiada zachowaniu ceny rynkowej w danym okresie czasu. Jak można przypuszczać, dzieło sztuki nie ma wartości wewnętrznej (wartości użytkowej) do porównania, a ceny rynkowe dzieł sztuki nie odzwierciedlają pełnej rzeczywistości, co powoduje istniejący problem. Model został zbudowany na podstawie domów aukcyjnych, dat sprzedaży, mediów, rozmiaru dzieła, tego, czy dzieło jest podpisane oraz tego, czy artysta żyje, aby określić wartość wewnętrzną dzieła sztuki. Można założyć, że te 6 zmiennych samo w sobie nie jest wystarczająco wiarygodnych, aby określić wartość dzieła sztuki. Dlatego wyniki i wnioski z badania muszą być analizowane z ostrożnością.
Wyniki rynku sztuki
Dlaczego wyniki aukcji spadły w 2016 roku?
Kupując dzieła sztuki, takie jak obrazy (chociaż są one uważane za dobra konsumpcyjne), ludzie myślą nie tylko o tym jako o inwestycji, ale także o możliwości uzyskania pozytywnych zwrotów emocjonalnych. To odmienne zachowanie jest powodem, dla którego porównanie rynków sztuki z innymi rynkami jest tak trudne. Osoby kupujące dzieła sztuki zazwyczaj robią to, ponieważ chcą zmniejszyć swoje obawy dotyczące płynności (posiadając dodatkowe pieniądze). Więc nawet jeśli bańka pęknie, ci kolekcjonerzy nie będą musieli sprzedawać ich tak szybko, jak to możliwe, aby zarobić pieniądze, co powoduje "efekt stada" na rynku (tak jak miało to miejsce, gdy pojawiła się plotka o bankructwie banku, co powodowało kolejki przed bankomatami/oknami bankowymi panikujących ludzi chcących wypłacić swoje pieniądze).
Zawsze istnieje możliwość, że rynek jest przewartościowany, ale to nie oznacza, że bańka finansowa istnieje. Ceny zmieniają się i dostosowują zgodnie z rynkiem (kierowanym przez siły popytu i podaży), a czasami mogą być niższe lub wyższe od rzeczywistej wartości, aż osiągną tzw. cenę równowagi. To jest proces, który można zaobserwować na rynku sztuki. Ale jeśli istniałaby bańka, jej pęknięcie spowodowałoby spadek wszystkich cen w krótkim okresie czasu.
Jednym z wyjaśnień (oprócz wzrostu procentu najbogatszych ludzi na świecie) wzrostu sprzedaży na rynku sztuki było wejście chińskich graczy na rynek. Jak stwierdził raport Citi, wcześniej wspomniane 33% całkowitego wzrostu przychodów pochodziło od nowych chińskich kolekcjonerów (wspieranych przez ekspansywną politykę monetarną rządu). Po tym, jak chiński cud był prawie zakończony, gospodarka nie wykazywała oznak wzrostu, jak w poprzednich latach, rynek zaczął cierpieć. Aby lepiej to zobrazować, możemy porównać tę sytuację do miasta, w którym duża przemysłowa firma decyduje się na budowę zakładu. Z wieloma pracownikami przybywającymi i muszącymi znaleźć miejsce do życia, ceny mieszkań rosną w konsekwencji. Jeśli fabryka nadal będzie się rozwijać i rozszerzać, ceny wzrosną jeszcze bardziej. Jednak gdy pewne czynniki ekonomiczne spowodują, że firma przestanie zatrudniać nowych pracowników (a nawet zwolni niektórych z istniejących), ceny mieszkań będą stagnować lub nawet spadną na wartości. Ta reakcja to korekta, a nie bańka. Niemniej jednak, jeśli nowi pracownicy zdecydowali się kupić nowe mieszkania, które były znacznie droższe niż to, co rzeczywiście mogli sobie pozwolić – sztucznie podnosząc ceny – za które teraz nie mają wystarczająco pieniędzy, aby zapłacić, to jest bańka. Dlatego, chyba że chińscy nabywcy zadłużyli się, aby kupić omawiane dzieła sztuki, nie ma powodu, aby wierzyć, że spowodowali bańkę lub mogą ją potencjalnie pęknąć.
Inni nowi kolekcjonerzy również uznali ogólne warunki ekonomiczne za niekorzystne dla ich sprawy. Przy ekstremalnie niskich cenach ropy i braku prognoz na ich wzrost w najbliższym czasie, kolekcjonerzy z EMEA i Rosji są poszkodowani. Co więcej, ci drudzy doświadczyli również dramatycznej deprecjacji swojej waluty, a rosyjski rynek sztuki wykazuje wyraźne oznaki recesji. Niższe poziomy cen, które są widoczne w 2016 roku, wydają się być współczesnym trendem, a przy tym, że gospodarki USA i Europy wciąż zmagają się z powrotem na nogi, obecna sytuacja wydaje się być bardzo odmienna od pęknięcia bańki.
Obraz wyróżniający: 40. rocznica wieczornej sprzedaży Sotheby’s (zdjęcie użyte tylko w celach ilustracyjnych)