Przejdź do treści

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Artykuł: "Shimmering Zen of the Mandala" Jamesa Stanforda

James Stanford's Shimmering Zen of the Mandala - Ideelart

"Shimmering Zen of the Mandala" Jamesa Stanforda

Jako dziecko, James Stanford miał niewielkie doświadczenie ze sztuką piękną. Urodził się w Las Vegas w 1948 roku, 13 lat po zalegalizowaniu hazardu w mieście i trzy lata przed rozpoczęciem przez rząd USA testów bomb jądrowych na otaczającej pustyni. Młode Miasto Grzechu w tamtym czasie oferowało wiele niebezpieczeństw i rozproszeń, ale nie miało muzeum sztuki. W rzeczywistości pierwszym muzeum, które Stanford kiedykolwiek odwiedził, było Prado w Madrycie w Hiszpanii, gdy miał 20 lat. Wspomina tę wizytę jako swoje pierwsze zetknięcie ze sztuką piękną i mówi, że było to osobiste doświadczenie religijne. Stanford opisuje, jak stał przed obrazem zatytułowanym „Zdjęcie z krzyża” autorstwa Rogiera van der Weydena, flamandzkiego manierystycznego malarza z XV wieku, podziwiając misterną technikę, jaką artysta użył do obrysowania postaci na obrazie, co sprawiało, że zdawały się one unosić ponad resztą sceny. Gdy stał i wpatrywał się głęboko w powierzchnię obrazu, zemdlał. Był nieprzytomny przez 15 minut. Po przebudzeniu zgłosił, że miał „nagłe zrozumienie wielu technik malarskich”, których van der Weyden użył do stworzenia obrazu. „To rozpoczęło moją oddaną pasję do malarstwa” – mówi Stanford. „Dla mnie jest to część mojej osobistej religii.” Dziś to Stanford swoim dziełami wywołuje quasi-religijne doświadczenia u widzów. Nadal mieszkając i pracując na atomowej, neonowej pustyni Las Vegas, stał się współczesnym ambasadorem starożytnej idei, że istnieje wewnętrzne powiązanie między duchowością a sztuką.

Obliczanie nieobliczalnego

Najbardziej bezpośrednio wyrażającym jego wiarę w duchowy potencjał sztuki jest cykl cyfrowych fotomontaży Stanforda, które nazywa „Klejnotami Indry”. Choć opisuje te prace jako całkowicie abstrakcyjne, zawierają fragmenty wielu figuratywnych obrazów i czerpią inspirację z narracyjnych tradycji estetycznych hinduizmu i buddyzmu. W 30. księdze prawie 2000-letniego tekstu wschodnioazjatyckiego o nazwie Sutra Awatamsaka napisano, że „kosmos jest niewypowiedzianie nieskończony, a zatem tak samo jest całkowity zakres i szczegół wiedzy.” Księga ta jest również znana jako Nieobliczalna ze względu na swój temat nieskończoności. Nieobliczalna nieskończoność to to, co Stanford próbuje wyrazić swoimi „Klejnotami Indry”. Tytuł zaczerpnął z opowieści o Indrze, wedyjskim bóstwie hinduistycznym często porównywanym do Zeusa. Według legendy nad pałacem Indry rozpięta jest sieć, w której na każdym węźle znajduje się klejnot. Każdy klejnot odbija się w każdym innym klejnocie — metafora wzajemnego powiązania wszystkich rzeczy.

Sztuka Jamesa Stanforda

James Stanford - Migoczące Zen - Flamingo Hilton. © James Stanford

Obrazowo, Stanford projektuje swoje „Klejnoty Indry” na podstawie zasad kompozycji starożytnych hinduistycznych i buddyjskich obrazów zwanych mandalami. Prefiks „manda” oznacza istotę, a sufiks „la” oznacza pojemnik. Mandala jest więc uważana za pojemnik istoty — manifestację całości. Wizualnie mandale są geometryczne i zawierają mieszankę obrazów figuratywnych i abstrakcyjnych. Zazwyczaj mają formę kwadratu z wewnętrznym kołem, które samo zawiera kolejne kwadraty. W centrum kompozycji powinien znajdować się punkt, symbolizujący pierwotną siłę twórczą, pierwotny pojemnik istoty nieskończonej całości. Mandale są uważane za sztukę, a także za narzędzia medytacyjne. Twórcy mandali są szkoleni przez wiele lat zarówno w technice artystycznej, jak i tradycji duchowej. Podobnie jak hinduistyczne i buddyjskie mandale, Stanford zamierza, aby jego „Klejnoty Indry” były doceniane zarówno za piękno, jak i za mądrość, którą mogą ujawniać, co teoretycznie może pomóc widzom w ich dążeniu do oświecenia.

Wystawa Jamesa Stanforda

James Stanford - Binions V-1. © James Stanford

Nieskończone światło

Aby stworzyć swoje nowoczesne, przemyślane mandale, Stanford sięga po znaki i symbole reprezentujące bóstwa Las Vegas — kasyna, hotele i bary. Fotografuje ich historyczne neony i elementy architektury Googie, wycinając różne fragmenty zdjęć, które następnie wykorzystuje jako budulce geometrycznie powtarzających się wzorów. Centralny punkt jego kompozycji nie jest bóstwem, lecz wizualnym punktem skupienia, z którego wyewoluowały kształty, linie, kolory i wzory — elementy abstrakcyjnej sztuki. Metaforycznie obrazy, które Stanford wykorzystuje w tych kompozycjach, odnoszą się do nostalgicznego punktu wyjścia, gdy zaczynało się jego własne życie. Poprzez wycinanie i cyfrową obróbkę zdjęć źródłowych przearanżowuje ich istotne elementy, rozbijając je jak klejnoty, których nieskończone odłamki mogą teraz odbijać się nawzajem na zawsze w czasie i przestrzeni.

Praca Jamesa Stanforda

James Stanford - Migoczące Zen - Awaz. © James Stanford

W pracach Stanforda kryje się tyle samo pytań, co w tradycyjnych mandalach. Czy widzowie powinni medytować nad tymi obrazami? Czy powinniśmy rozważać skojarzenia wywołane przez przebłyski znaków i symboli? Czy ważne są skrajności światła i ciemności? A może te pytania to tylko rozproszenia, które przeszkadzają nam zrozumieć prawdziwe przesłanie mandali? Jednym ze źródeł wskazówek, jak czytać te fascynujące i wyjątkowe dzieła, jest pojedynczy element kompozycyjny, który faktycznie łączy je z tradycyjnymi hinduistycznymi i buddyjskimi mandalami: zależność od perspektywy. Gdyby położyć te obrazy płasko na ziemi i spojrzeć na nie z jednej perspektywy, obrazy najbliżej ciebie byłyby do góry nogami. Obrazy najdalej byłyby prawidłowo ustawione. Obrazy po lewej i prawej stronie byłyby przekrzywione. Dopiero stojąc na środku obrazu i obracając się kolejno w każdą stronę, różne perspektywy zaczęłyby wyglądać tak samo. W tym aspekcie pracy może kryć się lekcja. Stanford dzieli się z nami przekonaniem, że zarówno w sztuce, jak i w duchowości najważniejsze jest patrzenie i uświadomienie sobie, że istnieje wiele różnych sposobów widzenia czegoś. To, co uważasz za prawdziwe, zależy po prostu od tego, gdzie stoisz.

Zdjęcie wyróżnione: James Stanford - Szczęśliwa Dama. © James Stanford

Wszystkie obrazy użyte wyłącznie w celach ilustracyjnych

Autor: Phillip Barcio

Artykuły, które mogą Ci się spodobać

The Power of Blue: From Historical Masters to Contemporary Abstract Art - Ideelart
Andy Harwood

Moc koloru niebieskiego: od mistrzów historii do współczesnej sztuki abstrakcyjnej

Kiedy widzisz kolor niebieski, co czujesz? Czy opisałbyś go inaczej niż to, co czujesz, gdy słyszysz słowo „niebieski” lub czytasz je na stronie? Czy informacja przekazywana przez odcień różni się...

Czytaj dalej
When Art Leaves the Frame: The Nobility of the Artist's Object
Category:Art History

Gdy sztuka wychodzi poza ramy: Szlachetność obiektu artysty

Jak dywany, parawany, ceramika i gobeliny autorstwa wybitnych artystów stały się kolekcjonerskimi dziełami muzealnymi i co warto wiedzieć, zanim zabierzesz jeden do domu. W 1911 roku Sonia Delauna...

Czytaj dalej
Op Art: The Perceptual Ambush and the Art That Refuses to Stand Still - Ideelart
Category:Art History

Op Art: percepcyjna zasadzka i sztuka, która nie pozwala sobie na stagnację

Stanie przed dużym płótnem Op Artu w połowie lat 60. nie oznaczało jedynie patrzenia na obraz. Było to doświadczenie widzenia jako aktywnego, niestabilnego, cielesnego procesu. Kiedy Museum of Mode...

Czytaj dalej